Obserwatorzy

wtorek, 2 stycznia 2018

Podziękowań ciąg dalszy :)

Nie wszystko udało się zmieścić w poprzednim poście i teraz też boję się, że mogę nie o wszystkim pamiętać.

Ale właśnie ... jeszcze na moment odbiegając od tematu, ale nie tak bardzo.
Od św. Mikołaja dostałam Notes. Nie taki zwykły notes tylko kalendarz na wybrany rok, kalendarz ze słowami bliskiej memu sercu Agnieszki Osieckiej. Myślę, że może on równie dobrze służyć przez kilka lat. Ja postanowiłam łapać w nim myśli i słowa, wydarzenia, ważne rzeczy o których powinnam pamiętać. Ale nie te związane z pracą, tylko z domem, rodziną, przyjaciółmi.

Moje motto na ten rok:


Myślę, że takie zapiski będą fajnym wspomnieniem na kiedyś ... :)


A wracając do podziękowań:
tuż przed Świętami dotarło do mnie jeszcze kilka paczuszek. Oj było w nich mnóstwo cudowności:

Od Gabrysi, dobrej i kochanej duszyczki, z którą w wirtualnym świecie znamy się wiele lat dostałam skrzyneczkę pełną pysznych herbat i paczuszkę suszonych grzybków, które idealnie nadały się do świątecznych potraw:




Od Kasi z Pracowni Esme karteczkę i zawieszkę :)



A w ramach zabawy - wymianki czekoladowej w Klubie Twórczych Mam dostałam:

od Bogusi Matusiak oprócz karteczki i czekolady śliczną deseczkę ze św. Mikołajem:


A od Marzeny Kaim śliczny zestaw: bransoletka plus dwie pary kolczyków i oczywiście czekolada i karteczka :)



Ode mnie poleciały upominki do Eli (karto_flanej). Niestety zdjęć nie zrobiłam i niestety paczka utknęła jeszcze przed świętami w Warszawie i tylko pozostaje mi mieć nadzieję, że niebawem stamtąd wyruszy w podróż do Niemiec.

Drugą paczuszkę przygotowałam dla Ani z Sosnowego Gaiku, znalazły się w niej oprócz punktów obowiązkowych czyli czekolady i kartki różne szydełkowe drobiazgi:




Fajnie wrócić do blogowego życia!

Całusy gorące na ten Nowy Rok :)
Ania

piątek, 29 grudnia 2017

Bardzo długi post ...

... bo bardzo długo mnie nie było.

Kiedy zakładałam tego bloga, przenosiłam się z innego miejsca w sieci, wydawało mi się, że gdy blog będzie tylko robótkowy to będzie mi łatwiej być na bieżąco i częściej publikować swoje prace. Niestety nie potrafię tak bez słowa od siebie. A z resztą nie zawsze się tak da, a przede wszystkim chyba jednak tak nie chcę.

Bardzo długo zbierałam się z odkurzeniem bloga, powstało kilka postów roboczych ale wszystkie poszły do kosza. Pewnie wiecie jak to jest, dłuższa przerwa w pisaniu powoduje, że z jednej strony chciałoby się napisać tak dużo, pokazać tak wiele, a z drugiej nie wiadomo od czego zacząć.
Może więc słowem wyjaśnienia, gdzie byłam jak mnie tutaj nie było.

Praca dała mi w ostatnich miesiącach mocno w kość, obowiązków służbowych przybywało, spraw do załatwienia nie ubywało, a prowadząc własną, jednoosobową działalność nie zawsze jest komu zlecić część rzeczy. Bardzo starałam się pozamykać stare, rozpoczęte w tym roku sprawy, aby w nowy rok wejść z czystym sumieniem (no może nie do końca ;) ) i wyprostowanymi sprawami.
Pochwalę się trochę ... przeprowadziłam kampanię edukacyjną dla mieszkańców Gniezna na temat walki ze smogiem. To taki mój malutki osobisty sukces, godziny spotkań w szkołach, na seminariach, dwie dość duże konferencje, radio. To wszystko było bardzo czasochłonne ale przyniosło mi satysfakcję. Potem przyszedł czas na ładowanie akumulatorów i nadrabianie zaległości bo przez ten czas lista spraw niezałatwionych mocno się wydłużyła.

Tym postem też chciałabym nadrobić kilka zaległości, a przynajmniej załatwić najważniejsze czyli podziękować :))
Dziękuję Wam wszystkim za to, że pomimo mojej nieobecności w Pracowni jesteście ze mną i pamiętacie o mnie. Dziękuję za wszystkie życzenia te urodzinowe (rety!ostatni post napisałam z okazji moich urodzin we wrześniu :(  ) i te świąteczne.
Od blogowych koleżanek dostałam wiele prezentów i cudownych kartek. Tak dużo, że będą dwa posty :))

Nie jestem w stanie pokazać Wam wszystkich bo część od razu została podkradziona np. przez moją nastolatkę (w szczególności myślę o wszystkich biżutkach :)) ) ale to co udało mi się sfotografować pokażę.

Dziewczyny z Klubu Twórczych Mam zrobiły mi fantastyczny prezent:


Ramka w wykonaniu Darii, oraz gwiazdki zawieszki choinkowe, karteczka, wisior i brelok .



Zakładka z filiżankami i słodkości to od kochanej Eli (karto_flanej)


 także śliczny kubeczek z herbatkami, kartki ...


i cudowny obrazek kotów według Rosiny Watchtmeister (Ela wie, że i ja i moja nastolatka uwielbiamy twórczość Rosiny)


A do tego od dziewczyn jeszcze papiery do scrapbookingu :))




Od Asi B. dostałam pudełeczko z pyszną zawartością (uwierzcie mi na słowo, były w nim pyszne kawy i herbaty):


Z Darią (Etoilee) mamy przyjemność spotykać się od czasu do czasu i wymieniamy się przy tych okazjach różnymi upominkami, np. dostałam moje ulubione bransoletki:


Z Justyną (tynką) również wymieniłyśmy w tym roku wiele paczek i wszystkich cudowności nie jestem w stanie pokazać :D pewnie tak jak i te od Darii będą się pojawiały przy różnych okazjach, świętach itp. ale chociaż kilka:

aby nie sprawdziło się powiedzenie, że szewc bez butów chodzi - trafiła do mnie cudna chusta :))



a do chusty perły w postaci bransoletki i kolczyków (te od kompletu dostała moja siostra gdyż niestety mam nie przekute uszy :) ) a turkusowe dostała Julka:





śliczny wianuszek:


i jeszcze skrzyneczka z motywem kotów Rosiny :)


 a do skrzyneczki świecznik:


O innych upominkach, w tym świątecznych i wymiankowych napiszę w kolejnym poście (obiecuję że nie będziecie musiały czekać tak długo!) ale jeszcze na koniec bardzo wyjątkowy prezent od wyjątkowej osoby - od Pawełka, syna Handalutki, który często bawi się razem z nami w wyzwaniach "Zrobione z Mamą" w Klubie Twórczych Mam. Paweł zrobił niesamowitą niespodziankę przygotowując box z niespodzianką:


a w środku życzenia i słodkości (ciekawe skąd wiedział, że łasuch ze mnie :))) )



Wszystko bardzo pomysłowo zrobione :) Naprawdę jestem pod wrażeniem :))





Bardzo, bardzo Wam wszystkim dziękuję!
To bardzo wzruszające otrzymywać takie piękne, wykonane ręcznie upominki i poznać grono tak wspaniałych osób.
Dziewczynom z Klubu Twórczych Mam dziękuję szczególnie, za to, że nie raz i nie dwa dadzą kopsa w tyłek abym zabrała się do roboty. Boję się, że gdyby  nie one, to moja nieobecność byłaby dłuższa, chociaż co najmniej od kilku tygodni bardzo chciałam tu wrócić i napisać kilka słów.

Mam nadzieję, że w nadchodzącym roku będzie mnie więcej i w Pracowni i na Waszych blogach :***

Ściskam i jeszcze raz dziękuję!

Ania

wtorek, 26 września 2017

40 lat minęło ... :)

Nadeszła, nieubłaganie, zmiana kodu ... :)

Czas mija. Mam wrażenie, że coraz szybciej ta karuzela się rozkręca.

Ostatnie 10 lat to był prawdziwy roller coaster. Mówiono, że życie dopiero zaczyna się po 30. I dla mnie to był bardzo intensywny czas, który wiele mnie nauczył.
Dostałam porządnie w kość. Straciłam pracę będąc w ciąży z Marcinem, potem szpital, podtrzymanie ciąży. Sądy. Niesprawiedliwe, bo nie da się wygrać z systemem.
Kolejny etap: własna działalność, najpierw do spółki z przyjaciółką. Walka o każdego klienta, wspólne wzloty i upadki, w końcu definitywnie się rozdzieliłyśmy. Od kilku lat jestem wolnym strzelcem, sama sobie szefuję i mogę powiedzieć, że ugruntowałam swoją pozycję na rynku. Nie muszę już walczyć za wszelką cenę. To może dobry czas na rozwój firmy, ale dzieci wciąż jeszcze potrzebują mnie w domu.
Tych ostatnich 10 lat to również droga do spełnienia marzeń - budowa domu.

To był piękny czas, mimo wszystko :)) Na kolejne lata patrzę z optymizmem i z nadzieją, że dzieci okres dorastania przejdą bezboleśnie i spokojnie, że dla mnie to będzie twórczy okres życia.

Niektórzy obiecują sobie zmiany wraz z końcem roku kalendarzowego, a ja złożyłam sobie obietnice rok temu, w tym poście.  Nie udało się wszystkiego zrealizować, ale wciąż walczę:
1. Jestem aktywna sportowo, pomaga mi też Pani Dietetyk. Moja tarczyca jest oporna, ale wierzę, że te zbędne kilogramy w końcu mnie opuszczą na dobre.
2. Sprawy zawodowe staram się realizować na bieżąco. Zdarzają się opóźnienia, ale i tak jest dużo lepiej niż w ubiegłym roku :))
3. Ogród niestety wciąż domaga się mojego czasu i mojej pracy. Dom pewnie też, ale w mniejszym stopniu.
4. Mój największy sukces - spotkałam się z Przyjaciółmi. Spędziliśmy weekend pod namiotami, nawiązałam kontakt z bliskimi mi osobami i to bardzo mnie cieszy.

Przez ten czas blog trochę się zakurzył, ale i tu postaram się bywać częściej.

Podsumowując, jestem szczęśliwa. Mogłoby być lepiej, doskwiera mi szczególnie punkt pierwszy z mojej listy. Ale wierzę, że się uda :))

Wracając do tych okrągłych urodzin ... Pamiętam, że gdy oglądałam Czterdziestolatka wydawał mi się strasznie stary, właściwie to był prawie na tamtym świecie. Na szczęście, ja nigdzie się nie wybieram i mam bardzo dużo planów na najbliższe lata :)))
Dziękuję, że jesteście ze mną w blogowym i realnym świecie, że motywujecie mnie do dalszej  pracy.

Ściskam Was i całuję nucąc tę piosenkę ...



Czterdziestolatka



czwartek, 21 września 2017

Wspomnienie lata :)

Jesień puka do drzwi, a ja pozostaję w letnich klimatach ;) chociaż nasze tegoroczne wakacje, choć cudowne tak szybko minęły, że już zapomniałam, że były.

Na lato postanowiłam wyszydełkować sobie bluzkę. Co prawda już dawno miałam taki zamiar, ale zawsze jakoś schodziło, ale w tym roku po odkryciu kolorowych motków po prostu nie mogłam już dłużej czekać. Oczywiście chociaż wydawało mi się, że już sprawnie idzie mi czytanie wzorów i schematów to jednak zrobienie bluzki z gotowca okazało się przedsięwzięciem ponad moje siły :))
A więc powstała taka, trochę z głowy, trochę na podstawie różnych dostępnych schematów przerobionych i dopasowanych do moich potrzeb.

I powiem Wam nieskromnie, że jestem z niej bardzo zadowolona:





A będąc jeszcze w wakacyjnych klimatach, to zakochałam się. W różnych miejscach byłam, ale Słowenia odpowiada mi w 100% i gdybym wygrała w totolotka, to właśnie tam bym zamieszkała. Cudowny kraj, wspaniali ludzie, klimat, który mi odpowiada, czyli tak naprawdę nie za gorąco latem i całkiem przyjemnie zimą. Do tego zróżnicowany krajobraz, że nie sposób się nudzić. I tylko niedosyt pozostał, bo siedem dni na miejscu okazało się zbyt krótko aby się nacieszyć.

Popatrzcie sami:

Lublana, przeurocza stolica Słowenii:





I widok z zamku  na Alpy :)


Piran, Koper, Isola - wąskie urocze uliczki, wspaniałe knajpki z pysznym jedzeniem ...






Jaskinia Postojna i Predjamski Grad



Jezioro Bled (właściwie temat na zupełnie oddzielny post, coś pięknego!)







I na koniec wycieczka za Triest do pałacyku Miramare



Tylu zdjęć jeszcze nie było chyba w żadnym moim poście i jeśli Was zmęczyłam przepraszam. Ale przyznajcie, można się zakochać, prawda?

Ściskam Was gorąco

Ania