Obserwatorzy

wtorek, 26 września 2017

40 lat minęło ... :)

Nadeszła, nieubłaganie, zmiana kodu ... :)

Czas mija. Mam wrażenie, że coraz szybciej ta karuzela się rozkręca.

Ostatnie 10 lat to był prawdziwy roller coaster. Mówiono, że życie dopiero zaczyna się po 30. I dla mnie to był bardzo intensywny czas, który wiele mnie nauczył.
Dostałam porządnie w kość. Straciłam pracę będąc w ciąży z Marcinem, potem szpital, podtrzymanie ciąży. Sądy. Niesprawiedliwe, bo nie da się wygrać z systemem.
Kolejny etap: własna działalność, najpierw do spółki z przyjaciółką. Walka o każdego klienta, wspólne wzloty i upadki, w końcu definitywnie się rozdzieliłyśmy. Od kilku lat jestem wolnym strzelcem, sama sobie szefuję i mogę powiedzieć, że ugruntowałam swoją pozycję na rynku. Nie muszę już walczyć za wszelką cenę. To może dobry czas na rozwój firmy, ale dzieci wciąż jeszcze potrzebują mnie w domu.
Tych ostatnich 10 lat to również droga do spełnienia marzeń - budowa domu.

To był piękny czas, mimo wszystko :)) Na kolejne lata patrzę z optymizmem i z nadzieją, że dzieci okres dorastania przejdą bezboleśnie i spokojnie, że dla mnie to będzie twórczy okres życia.

Niektórzy obiecują sobie zmiany wraz z końcem roku kalendarzowego, a ja złożyłam sobie obietnice rok temu, w tym poście.  Nie udało się wszystkiego zrealizować, ale wciąż walczę:
1. Jestem aktywna sportowo, pomaga mi też Pani Dietetyk. Moja tarczyca jest oporna, ale wierzę, że te zbędne kilogramy w końcu mnie opuszczą na dobre.
2. Sprawy zawodowe staram się realizować na bieżąco. Zdarzają się opóźnienia, ale i tak jest dużo lepiej niż w ubiegłym roku :))
3. Ogród niestety wciąż domaga się mojego czasu i mojej pracy. Dom pewnie też, ale w mniejszym stopniu.
4. Mój największy sukces - spotkałam się z Przyjaciółmi. Spędziliśmy weekend pod namiotami, nawiązałam kontakt z bliskimi mi osobami i to bardzo mnie cieszy.

Przez ten czas blog trochę się zakurzył, ale i tu postaram się bywać częściej.

Podsumowując, jestem szczęśliwa. Mogłoby być lepiej, doskwiera mi szczególnie punkt pierwszy z mojej listy. Ale wierzę, że się uda :))

Wracając do tych okrągłych urodzin ... Pamiętam, że gdy oglądałam Czterdziestolatka wydawał mi się strasznie stary, właściwie to był prawie na tamtym świecie. Na szczęście, ja nigdzie się nie wybieram i mam bardzo dużo planów na najbliższe lata :)))
Dziękuję, że jesteście ze mną w blogowym i realnym świecie, że motywujecie mnie do dalszej  pracy.

Ściskam Was i całuję nucąc tę piosenkę ...



Czterdziestolatka



czwartek, 21 września 2017

Wspomnienie lata :)

Jesień puka do drzwi, a ja pozostaję w letnich klimatach ;) chociaż nasze tegoroczne wakacje, choć cudowne tak szybko minęły, że już zapomniałam, że były.

Na lato postanowiłam wyszydełkować sobie bluzkę. Co prawda już dawno miałam taki zamiar, ale zawsze jakoś schodziło, ale w tym roku po odkryciu kolorowych motków po prostu nie mogłam już dłużej czekać. Oczywiście chociaż wydawało mi się, że już sprawnie idzie mi czytanie wzorów i schematów to jednak zrobienie bluzki z gotowca okazało się przedsięwzięciem ponad moje siły :))
A więc powstała taka, trochę z głowy, trochę na podstawie różnych dostępnych schematów przerobionych i dopasowanych do moich potrzeb.

I powiem Wam nieskromnie, że jestem z niej bardzo zadowolona:





A będąc jeszcze w wakacyjnych klimatach, to zakochałam się. W różnych miejscach byłam, ale Słowenia odpowiada mi w 100% i gdybym wygrała w totolotka, to właśnie tam bym zamieszkała. Cudowny kraj, wspaniali ludzie, klimat, który mi odpowiada, czyli tak naprawdę nie za gorąco latem i całkiem przyjemnie zimą. Do tego zróżnicowany krajobraz, że nie sposób się nudzić. I tylko niedosyt pozostał, bo siedem dni na miejscu okazało się zbyt krótko aby się nacieszyć.

Popatrzcie sami:

Lublana, przeurocza stolica Słowenii:





I widok z zamku  na Alpy :)


Piran, Koper, Isola - wąskie urocze uliczki, wspaniałe knajpki z pysznym jedzeniem ...






Jaskinia Postojna i Predjamski Grad



Jezioro Bled (właściwie temat na zupełnie oddzielny post, coś pięknego!)







I na koniec wycieczka za Triest do pałacyku Miramare



Tylu zdjęć jeszcze nie było chyba w żadnym moim poście i jeśli Was zmęczyłam przepraszam. Ale przyznajcie, można się zakochać, prawda?

Ściskam Was gorąco

Ania

niedziela, 10 września 2017

Wspomnień czar :)

Witajcie po długiej przerwie :)
Niestety u mnie wciąż ciężko z czasem, bardzo brakuje mi regularnego blogowania. Na szczęście na robótki trochę czasu znajduję. Trochę więcej mnie na blogu Klubu Twórczych Mam, jednak praca zespołowa to dodatkowa motywacja i bardzo się cieszę, że dołączyłam do Dziewczyn z Zespołu (właśnie mijają dwa lata mojej współpracy z KTM), boję się, że gdyby nie Klub to zupełnie bym odwykła od blogowego świata.
Klub Twórczych Mam w tym roku obchodzi 5 lat! :)) prawie od początku zaglądałam, śledziłam wyzwania, w niektórych z mniejszym lub większym powodzeniem startowałam. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że tworzymy całkiem zgraną paczkę i chyba trudno byłoby mi rozstać się z dziewczynami.

Dzisiaj na blogu rusza urodzinowe wyzwanie "Wspomnień czar", a ja Was bardzo zachęcam do wzięcia w nim udziału. Jesienią nostalgia to nic nowego, ja wróciłam myślami i nie tylko myślami, do początków swojego szydkowania. Jestem totalnym samoukiem, siedem lat temu, nie wpadłam na to, że można uczyć się z youtube ;)) i kombinowałam sama. Pierwszą rzecz jaką zrobiłam była Myszka Franciszka. Może trochę nieforemna, ale przez to, że to moje pierwsze dzieło mam do niej sentyment.



Później powstawały kolejne myszki i inne maskotki. Dzisiaj chciałam Wam przedstawić Myszkę Calineczkę. Jest naprawdę maleńka:


Myszka nie ma jeszcze swojego piórnika, ale jestem pewna, że niebawem znajdzie swój dom :) Tymczasem jak jej poprzedniczka przycupnęła na kwiatku :)


W planach mam jeszcze jedną wspomnieniową pracę, lift pierwszej kartki :) Sama jestem ciekawa jak wyjdzie. Tymczasem zapraszam Was albo na bloga Klubu Twórczych Mam do zapoznania się ze szczegółami zabawy bloghop, która jest elementem wyzwania, albo na bloga Moniki, jeśli trafiłyście do mnie z bloga karto_flanej :)




Ściskam Was serdecznie
Ania

P.S. Dzisiejszy mój post sponsorowała literka "E" ;) :)

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Tęczowy piknik

W ostatnim poście pisałam, że mi ten czas, u progu lata, kojarzy się niezmiennie ze smakiem truskawek i arbuza. Ale nie mam nic przeciwko mieszance, którą zrobiły moje dzieci - w postaci przepysznej sałatki owocowej :))



Wspólnie obierały, kroiły i muszę przyznać, że nawet nie zdążyły się pokłócić ;) Chyba wizja tych pyszności, które trafią na stół kompletnie odwróciła ich uwagę.


Owoce na stół co prawda nie trafiły, ale na trawnik ;) Wystarczyło wynieść obrus, talerzyki, napoje i piknik przed domem gotowy:



W takich okolicznościach przyrody wszystko smakuje wspaniale :))


Mam taką cichutką nadzieję, że doczekam się tego lata powtórki, bo sałatka była przepyszna :))


W miseczce w kolejności znalazły się: jagoda kamczatka (dość kwaskowa ale przez to świetnie przełamała słodycz pozostałych owoców), winogrona, ananas (u nas z puszki, ale świeży byłby jeszcze lepszy), nektarynka, mandarynki, arbuz i truskawki. A tak naprawdę możecie dodać co Wam się podoba. Owoce ułożone w ten sposób przypominają kolory tęczy:


To nasza - a właściwie moich dzieci, bo mój wkład ograniczył się do kupienia niezbędnych owoców i zrobienia zdjęć - propozycja na zabawę "Zrobione z Mamą" - Tęcza, oczywiście w Klubie Twórczych Mam. Zerknijcie jak wspaniale poradziły sobie nasze klubowe dzieciaki :)


Ostatnio większość moich postów jest związana z Klubem Twórczych Mam. Cieszę się, że jakiś czas temu dziewczyny przyjęły mnie do swojego zespołu, przyznaję, że teraz to główna motywacja, żeby nie zniknąć na dłużej z blogowego świata. Tak to mi się poukładało, że tego czasu wciąż brakuje na wszystko. Staram się dogonić pędzący czas, ale nie do końca mi to wychodzi. W planach w kalendarzu wydarzenia zaplanowane do 15 listopada, nie czuję się z tym dobrze i marzę o długim wypoczynku. Niebawem urlop, odliczam dni, jednocześnie bojąc się, że nie ze wszystkim podołam i nie uda mi się załatwić wszystkich spraw. Z drugiej strony ... wiem, że taka gonitwa jest bez sensu, że żyje się raz, tylko mając jednoosobową działalność trzeba czasem chwycić przysłowiowego byka za rogi. Jeśli sprawy będą tak układały się dalej trzeba będzie zrobić albo krok naprzód i pomyśleć o pracowniku, czego troszkę się obawiam, albo zrezygnować z części obowiązków, co będzie dość trudne.

No, to się trochę wyżaliłam ;) Nie należę do osób, które łatwo się poddają, więc będę walczyć, także o czas na swoje drobne przyjemności.

Ściskam, dziękując za każde pozostawione słowo

Ania



wtorek, 13 czerwca 2017

Czas na arbuza

Czerwiec - mi ten miesiąc niezmiennie kojarzy się z dwoma smakami, truskawkami i arbuzami. Truskawki, wiadomo, najlepsze są w czerwcu i jeszcze na początku lipca na moich kochanych Kaszubach.
A arbuzy? Co prawda mamy je teraz w marketach przez cały rok, ale dla mnie mają smak i zapach lata i teraz też, gdy zdarzają się pierwsze upalne dni smakują wyjątkowo.
Arbuzowa paletka towarzyszy naszemu najnowszemu wyzwaniu w Klubie Twórczych Mam, chciałybyśmy aby było radośnie i soczyście. Jako inspirację przygotowałam torebeczkę dla małej damy:


Torebeczka może również pełnić rolę letniej kosmetyczki:



Dzierganie takich maleństw zawsze sprawia mi ogromną przyjemność.

Przyjemność sprawiło mi również przygotowanie takich upominków - niespodzianek:








Jeśli zaglądacie do Klubu Twórczych Mam to pewnie wiecie, że trwa tam Candy, a powyższe drobiazgi to moja niespodzianka dla osoby, która zgłosi się pod moim imieniem. Zajrzyjcie jakie jeszcze inne cuda można wylosować :))




Dobrego dnia Wam życzę!
Ania




środa, 7 czerwca 2017

Trudne powroty

Nie lubię takich dni, tygodni, gdy blog woła a ja wiem, że nie mogę na niego zajrzeć bo odwiedziny u Was pochłoną mnie bez reszty. Niestety musiałam ustalić sobie priorytety i trzymać się ich, bo inaczej bym zginęła. I tak jeszcze nie wszystkie sprawy mam wyprostowane, ale potrzebuję chwili oddechu. Gdy oddech jest niezbędny uśmiecha się do mnie mój kawałek ziemi, który z roku na rok zarasta różnymi roślinkami coraz bardziej.



W tym roku różaneczniki zakwitły bardzo późno i dopiero ostatnie burze potargały kwiaty i dziś już tylko są zdjęcia ;)



Uwielbiam orliki, może uda mi się jeszcze w tym roku zdobyć nowe odmiany :)


Kolkwicja w tym roku jest cała obsypana bladoróżowymi kwiatkami




Zawilce się rozsiały i jest ich już całkiem sporo


Kocimiętka jest, tylko kota brakuje ;)


Dzwonki lada dzień wypuszczą kwiaty:


To zdjęcia sprzed 10 dni. Dzisiaj już zakwitły piwonie, moje ukochane. Sporo pracy w ogródku przede mną tym bardziej, że niektóre roślinki zasługują już na przesadzenie. Kiedy sadziłam je kila lat temu były malutkie, teraz się rozrosły i okazuje się, że nie wszystko razem dobrze wygląda :)) Może uda się pokazać przed i po ... :) 

Rękodzielniczo też się troszkę dzieje, ale to raczej tylko odskocznia od codzienności. 

Czy wróciłam na dłużej? Nie wiem. Mam taką nadzieję.

Ściskam
Ania