Pomysłu na kartkę długo nie miałam, bo tak bez kwiatków, tylko morskie klimaty ... Długo kombinowałam, żeby było marynistycznie, zarazem uroczyście. Z tego kombinowania wyszła taka ślubna kartka:
Była jeszcze jedna strona ale gdzieś się zapodziała w całym ślubnym rozgardiaszu zdjęciowym ;)
O ile na kartkę pomysłu nie miałam to o tych poduszkach myślałam od kilku tygodni, brakowało mi tylko odpowiedniego materiału. Miałam gładki, na którym zrobiłam pierwszy w życiu transfer na tkaninie:
Drugą stronę uszyłam z grubszej bawełnianej tkaniny:
Już niedługo A i G wybierają się w długą podróż i chciałam aby ten prezent nawiązywał do ich marzeń i planów. Mam nadzieję, że choć trochę sprostałam temu co w mojej głowie się urodziło i co najważniejsze, że spodobało się Parze Młodej.
A poza przygotowaniami do ślubu siostry to ... u mnie sezon czapeczkowy rozpoczął się na dobre, dwie malutkie już gotowe, dwie kolejne zamówione, a jeszcze komin dla Julki "w robocie" i kilka innych rzeczy też. Będzie więc więcej zdjęć mniej pisania, bo czas goni ;)
Witam nowe obserwatorki, miło mi, że jesteście ze mną :)) A Was wszystkich gorąco pozdrawiam
Ania









