Co prawda do patrzenia na świat przez różowe okulary trochę mi daleko, głównie przez kłopoty z gardłem, które nie chcą minąć, ale to nie przeszkadza aby dzisiejszy post sponsorował kolor różowy ;)
Jakiś czas temu dostałam od Babci różowy moher, który kupiła sobie na beret (chociaż moja Babcia akurat zupełnie, nie z tych moherowych ;) ). Beretu nie zrobiła i włóczkę mi podarowała. Kolor dość oszałamiający, ale przecież nie odmówię. I tak sobie pomyślałam, że co prawda beretu nie zrobię, ale mogę zrobić chustę. W trakcie robótki okazało się, że włóczka jest niezbyt wydajna więc trzeba coś dokupić. Nie miałam wielkiego wyboru w mojej pasmanterii, ale myślę, że wyszło nieźle, fiolety trochę tłumią szalony róż.
Chusta jest pokaźna - jej szerokość to 2 m i można się nią otulić.
Wzór na chustę znajdziecie tutaj.
Zrobiłam też karteczkę, hmm, chyba mam coś nie tak z oczami. Jak ułożyłam kompozycję to wszystko było na środku. Kleiłam późnym wieczorem i ... rano się bardzo zdziwiłam, bo wszystko jakby przesunięte. Czasu na klejenie drugiej już nie było, trudno, najważniejsze, że od serca.
Pozostając przy różu pokażę jeszcze czapeczkę wydzierganą na drutach jakiś czas temu. Włóczka DROPS, żakardowy wzór zaczerpnięty ze strony mojego ulubionego producenta włóczek :)
Mało mnie trochę w blogosferze, ale przyszedł czas na nadrabianie chorobowych zaległości - życie. Ale zaglądam do Was regularnie, choć nie zawsze komentuję. Blogowanie i zaglądanie co u Was słychać wciąga, i to bardzo :)))
Uściski gorące przesyłam
Ania
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chusta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chusta. Pokaż wszystkie posty
piątek, 23 stycznia 2015
wtorek, 18 lutego 2014
Babcina chusta dla Cioci
Podczas listopadowego pobytu w Gdańsku u rodziny, siostra mojej Mamy poprosiła mnie o zrobienie chusty na szydełku. Włóczka czekała już baaardzo długo, aż znajdzie się ktoś szydełkujący. To moja pierwsza tak duża rzecz zrobiona szydełkiem. Robiłam ją z przerwami, bo w grudniu produkowały się gwiazdki, muchomorki i bałwanki, potem serweta, potem serduszka ...;)
Niestety większe projekty, wymagające konsekwencji i szydełkowania wciąż tego samego wzoru to nie jest moja specjalność. Lubię, kiedy efekty są widoczne niemalże "natychmiast".
Ale udało się. Oto ona, zrobiona z ponad 8 motków kremowego moheru (który okrutnie się plątał i praktycznie uniemożliwiał prucie, gdy coś mi się pomyliło):
Wzór ulegał wielokrotnym modyfikacjom. Chusta miała być ciepła więc większe ażurowe wzory odpadły, ale gęsty wzór powodował, że była zbyt sztywna. W końcu po kilku próbach wymyśliłam coś takiego:
Do Cioci poleci również wiosenny akcent: ptaszek (dzióbek do dopracowania) ...
Bardzo, ale to bardzo dziękuję Wam za tyle miłych komentarzy pod ostatnim postem! Skoro serduszka się Wam podobają to pomyślę o szybkiej, wiosennej rozdawajce :))
Pozdrawiam Was ciepło
Ania
Niestety większe projekty, wymagające konsekwencji i szydełkowania wciąż tego samego wzoru to nie jest moja specjalność. Lubię, kiedy efekty są widoczne niemalże "natychmiast".
Ale udało się. Oto ona, zrobiona z ponad 8 motków kremowego moheru (który okrutnie się plątał i praktycznie uniemożliwiał prucie, gdy coś mi się pomyliło):
Wzór ulegał wielokrotnym modyfikacjom. Chusta miała być ciepła więc większe ażurowe wzory odpadły, ale gęsty wzór powodował, że była zbyt sztywna. W końcu po kilku próbach wymyśliłam coś takiego:
Z resztek powstał kwiatuszek - broszka:
Do Cioci poleci również wiosenny akcent: ptaszek (dzióbek do dopracowania) ...
i serduszko.
Bardzo, ale to bardzo dziękuję Wam za tyle miłych komentarzy pod ostatnim postem! Skoro serduszka się Wam podobają to pomyślę o szybkiej, wiosennej rozdawajce :))
Pozdrawiam Was ciepło
Ania
Subskrybuj:
Posty (Atom)




